PODCAST · ROBOTYKA · HUMANOIDY • 8 min czytania •

Po co robotowi nogi? Bo świat zbudowaliśmy dla ludzi

Mieszkania i większość budynków zbudowaliśmy dla ludzi. Przebudowa ich pod maszyny kosztuje przestrzeń, czas i pieniądze. Humanoid odwraca ten rachunek: to maszyna dopasowuje się do budynku. Nogi przydają się tam, gdzie zaczynają się schody. Trudne jest dziś samo ciało robota, a sprzęt trzeba jeszcze kupić i dowieźć. Dlatego z robotami pewnie pójdzie wolniej niż z AI.

Rysunek: humanoid wchodzi po schodach, a robot na gąsienicach stoi zatrzymany u ich podnóża

W podcaście „I to się liczy” Adrian Andrzejczyk zapytał mnie, czym zajmuję się w robotyce. Doszliśmy do sporu, o którym dużo się dziś mówi: czy robot w ogóle potrzebuje ludzkiego kształtu i nóg. Tu rozwijam to, co wtedy powiedziałem, i sprawdzam to w źródłach.

Całą rozmowę znajdziesz na YouTube. Ten fragment zaczyna się w 45:11.

To trzeci tekst z tej rozmowy. W pierwszym pisałem, że roboty są dziś głównie ciekawostką, tak jak kilka lat temu drony. Tutaj o tym, dlaczego część z nich dostaje ludzkie ciało.

Pralka, suszarka i linia, której nikt nie postawi w mieszkaniu

Był duży, sceptyczny trend, który pytał, czy humanoidy w ogóle są potrzebne i czy nie lepiej postawić na drony, ramiona albo gąsienice. Na halach produkcyjnych automatyka ramion jest naprawdę bardzo zaawansowana, a każdy taki robot robi tam jedną konkretną czynność.

Weź pranie. Masz pralkę, może suszarkę. Chciałbyś wrzucić ubrania w jedno miejsce, a potem znaleźć je w szafie, wyprane i poskładane. Technicznie da się to zrobić. Mając przestrzeń i zasoby, mógłbyś postawić w domu całą linię. Segreguje ubrania na kolory, pierze, suszy, prasuje i składa.

Tylko że nie mamy na to przestrzeni ani infrastruktury. Nie mamy też na to czasu i zasobów.

Dwie drogi do czystego prania

Przebudowa domu pod maszynę

  1. 1. Segregacja na kolory
  2. 2. Pranie
  3. 3. Suszenie
  4. 4. Prasowanie
  5. 5. Składanie

Wymaga przestrzeni, infrastruktury, czasu i zasobów.

Maszyna dopasowana do domu

Humanoid ma robić pranie w mieszkaniu, które już masz, przy pralce i szafie zrobionych dla człowieka.

Niczego nie przebudowujesz.

Dlatego myślenie poszło w drugą stronę. Po co dostosowywać kosztowną infrastrukturę, żeby coś zautomatyzować? Zróbmy humanoida, który będzie jak człowiek, bo infrastruktura jest dostosowana do ludzi. Robot, który działa jak człowiek, będzie mógł działać w infrastrukturze, którą do tej pory projektowaliśmy dla ludzi.

Zamiast przeprojektowywać cały dom czy mieszkanie, wstawiasz jednego takiego gościa i on sobie tam chodzi.

Robot sam z siebie to puszka. Decyzje podejmuje program, sztuczna inteligencja. Dlatego zaufanie do robota to tak naprawdę zaufanie do AI i do jakości jej pracy. Roboty czy systemy cyfrowe, na koniec dnia to jest to samo.

Gąsienice są super, dopóki nie trafią na schody

Dużo mówi się o tym, czy robot potrzebuje nóg takich jak ludzkie. Może lepsze są gąsienice: prostsze, sprawniejsze, nie przewrócą się. Wszystko jest super, dopóki masz prostą, płaską halę produkcyjną. Pojawiają się schody i zaczyna się problem. Znowu chodzi o infrastrukturę.

Same nogi też nie rozwiązują wszystkiego. Humanoid na dwóch nogach nie wejdzie na każdy teren. Robot na czterech nogach chodzi po górach i po lasach, pokonuje dużo przeszkód. Kształt robota wynika więc z drogi, którą ma przejść.

Może za dziesiątki lat różne automatyzacje sprawią, że rzeczy będą się robić same, i nie będą ich robić humanoidy. Adrian dorzucił, że może inaczej zaczniemy projektować domy, i przyznałem mu rację. Dziś jednak infrastrukturę mamy dostosowaną do ludzi. Nie chcemy przebudowywać wszystkiego, bo nie mamy na to czasu ani pieniędzy. Humanoid ma zautomatyzować właśnie to, co inaczej trzeba by było przebudować.

Humanoid zamiast ramienia? Częściowo

W fabrykach to jeden z głównych trendów. Ramię przemysłowe jest drogie i wyspecjalizowane, a do tego stoi w jednym miejscu. Pomysł jest taki: postawić humanoida w miejscu pracownika, a gdy trzeba, przenieść go w inne miejsce, gdzie też coś zrobi.

W niemieckich fabrykach takie testy już się zaczęły. W lutym 2026 roku BMW ogłosiło pilotaż humanoidów w zakładzie w Lipsku, z robotem AEON firmy Hexagon. Ma pracować przy montażu baterii wysokiego napięcia i w produkcji komponentów. BMW pisze, że ciało AEON, podobne do ludzkiego, pozwala zakładać różne dłonie, chwytaki i narzędzia skanujące oraz pracować dynamicznie na kołach.

Mercedes-Benz testował humanoidy Apollo firmy Apptronik. W marcu 2025 roku heise napisał, że od mniej więcej roku pracują w zakładach w Berlinie-Marienfelde i w węgierskim Kecskemét. Było ich mniej niż dziesięć. Pracownicy uczyli je przez teleoperację.

Humanoidy w fabrykach BMW i Mercedesa, według źródeł

BMW, Lipsk

AEON (Hexagon), praca na kołach

  1. XII 2025
    Pierwsze wdrożenie testowe w zakładzie
  2. od IV 2026
    Kolejne wdrożenie testowe (plan)
  3. od lata 2026
    Właściwy pilotaż (plan): baterie wysokiego napięcia, komponenty

Komunikat BMW Group, 27.02.2026

Mercedes-Benz, Berlin-Marienfelde

Apollo (Apptronik)

  • Około roku testów, także w Kecskemét na Węgrzech
  • Mniej niż 10 robotów w obu zakładach
  • Środowisko testowe, nauka przez teleoperację

heise online, 19.03.2025

BMW idzie etapami: najpierw ocenia robota teoretycznie, potem testuje go w laboratorium i na hali, a dopiero na końcu zaczyna właściwy pilotaż. Wcześniej, w 2025 roku, humanoid Figure 02 przez dziesięć miesięcy wspierał w amerykańskim zakładzie w Spartanburgu produkcję ponad 30 000 BMW X3. Podobną drogę przechodzą wdrożenia AI, od discovery przez proof of concept i pilota do skali.

Czy humanoid zastąpi ramię? Częściowo i na pewno nie każde. Niektóre ramiona są specjalnie wyspecjalizowane i myślę, że ich nie zastąpi. BMW też pisze o humanoidach jako uzupełnieniu istniejącej automatyzacji. Potencjał widzi zwłaszcza w zadaniach monotonnych, obciążających fizycznie albo krytycznych dla bezpieczeństwa.

WSPÓŁPRACA

To robię na co dzień: doradzam przy strategii AI i buduję agentów, którzy przeżywają demo.

Łatwiej nauczyć maszynę myśleć niż chodzić?

Humanoidy są wszędzie na wczesnym etapie, nie tylko w Polsce. Wynika to z wielu rzeczy, przede wszystkim z tego, że trudne jest samo ciało.

W podcaście mówiłem, że znaczna większość pracy naszego mózgu idzie na obsługę ciała, a na myślenie abstrakcyjne dużo mniej. Padła wtedy liczba, ale od razu zastrzegłem, że nie chcę kłamać liczbami, więc bez źródła jej tu nie powtórzę. Pokrewną obserwację opisał w 1988 roku robotyk Hans Moravec. Według niego stosunkowo łatwo sprawić, by komputer osiągał poziom dorosłego w testach inteligencji albo w warcabach. Trudno albo wcale nie da się dać mu umiejętności rocznego dziecka, gdy chodzi o percepcję i ruch. To zjawisko nazywa się paradoksem Moraveca.

Moravec tłumaczył to ewolucją. Zmysłami i ruchem zarządzają duże, wysoko rozwinięte części mózgu. Zapisano w nich miliard lat doświadczenia. Myślenie abstrakcyjne to nowa sztuczka, może młodsza niż 100 tysięcy lat.

Z robotami jest tak samo. Sztuczna inteligencja świetnie rozwija się w oprogramowaniu i robi tam niesamowite rzeczy. Kiedy wkładasz ją w ciało robota, zaczynają się problemy. Bardzo dużym problemem jest dziś sama równowaga. Potrafimy ją robić i mamy na to sposoby.

Paradoks Moraveca jest obserwacją. Arvind Narayanan zwraca uwagę, że nikt go empirycznie nie sprawdził, a ewolucyjne wyjaśnienie uważa za bardzo wątpliwe. Ostrzega też, że uspokajanie się myślą, że robotyka to trudny problem, więc postęp nie przyjdzie z dnia na dzień, daje fałszywy spokój. Przełom może przyjść nagle.

Newsletter

The Agentic Architect

Praktyczne wzorce, case studies i nowinki o AI. Zero spamu, raz w tygodniu.

Dostaniesz jednego maila z prośbą o potwierdzenie. Wypiszesz się jednym kliknięciem. Polityka prywatności

Tysiące robotów bujają się w symulacji

Jak robot uczy się ruchu? W symulacji roboty najpierw leżą na podłodze. Uczą się wstawać i utrzymać na nogach. Nie zawsze trzeba zaczynać od zera. Są modele bazowe, otwarte i zamknięte, i na nich się nadbudowuje.

Wygląda to bardzo śmiesznie. W symulacji stoi, nie wiem, tysiąc albo dziesięć tysięcy robotów. Każdy próbuje coś zrobić i buja się w różne strony, aż mu się uda. Widzisz, które idą w dobrą stronę, a które nie, i ustawiasz odpowiednie bramki jakości. Przy agentach działa podobna zasada: ustalasz miarkę z góry i zostawiasz tylko zmiany, które ją poprawiają.

Skalę takiego treningu dobrze pokazuje praca Nikity Rudina i współautorów z 2021 roku. Uczyli czworonożnego robota ANYmal chodzić na tysiącach symulowanych robotów naraz, na jednym GPU. Chodzenia po płaskim terenie robot nauczył się w mniej niż cztery minuty, po nierównym w 20 minut. Potem autorzy przenieśli wyuczony ruch na prawdziwego robota.

Dużym problemem jest ostatni krok. To, czego robot nauczył się w symulacji, działa w świecie cyfrowym. Trzeba to jeszcze wgrać w prawdziwego robota i sprawdzić, czy w świecie fizycznym wykona to samo. Często okazuje się, że potrzeba jeszcze dużo poprawek.

Bez AI zaprogramowanie takiego robota byłoby dziś, moim zdaniem, niemożliwe. Nie zrobię salta, sterując ręcznie każdym silnikiem, bo robot się wywali. Duży rozwój robotyki w ostatnim roku, dwóch to głównie zasługa sztucznej inteligencji. To ona odblokowała te możliwości.

Sam pracuję nad oprogramowaniem, które ma zamieniać nagranie wideo w umiejętność robota. Docelowo z dowolnego filmu, choć dziś jeszcze tak nie działa. Opiszę je osobno. Kodu do niego nie piszę ręcznie. W zespole, z którym pracuję nad robotami, agenci nieraz dostają zadania na noc, a rano sprawdzamy, co weszło.

Z robotami pewnie pójdzie wolniej niż z AI. Do czasu

Robotyka jest dziś jeszcze na etapie mocno laboratoryjnym. Trochę się bawimy, trochę patrzymy, co już można, a co nie. To nie jest poziom, na którym AI jest już na co dzień.

Z AI poszło szybko. Z robotami może być trochę wolniej. Sprzęt jest droższy. Zamówienie robota to cała logistyka. Musi przylecieć z fabryki, a potem przejść przez dystrybucję. Mogą się też pojawić problemy na rynku chipów czy mikrokontrolerów, bo ten rynek zmienia się razem z sytuacją geopolityczną.

Dlatego roboty pewnie nie rozejdą się tak szybko jak sztuczna inteligencja. Uważam jednak, że jest duża szansa, że za kilka lat, może nie każdy z nas, ale dużo z nas będzie miało swojego asystenta w domu. Pewnie, jak to kliknie, pójdzie już szybko. Pewnie warto więc obserwować, co dzieje się już dziś.

SP

Szymon Paluch

Claude Certified Architect · ex-CTO

Zastanawiasz się, czy robot ma sens w Twojej firmie?

30 minut o tym, gdzie robot się sprawdzi, a gdzie wystarczy oprogramowanie. Bez sprzedaży.

Umów rozmowę
Powiązane wpisy
Vouchery na egzaminy Claude w Indiach: co dziś istnieje
Web3, AI, robotyka: co zostaje, gdy opada hype
Forward Deployed Engineer: kim jest, ile zarabia i kto zatrudnia